środa, 27 czerwca 2012

Wskrzeszanie


Aneta nie przwyr?ci m?owi ?ycia. Pozostanie wdow?, ale wszystkimi zabiegami, kt?rymi pr?buje tego dokona? – wskrzesi siebie sam?, na nowo przywo?a z niebytu. Oderwie si? od roli ?ony swojego m?a. Agnieszka Przepi?rska chwyta widz?w niezwyk?? energi?, przyci?ga jak magnes i nie ma ju? odwrotu: Przyjrzyj si? cierpieniu, jakiego nie zazna?e?, poczuj go. Sprawd? si?.
Mo?na by za?o?y?, ?e zawsze b?dzie mi?o i szcz?liwie. Ona, spe?niona matka. Aneta, 35 lat, dorastaj?ca c?rka i m?odszy syn. Owoc zwi?zku z Andrzejem, ambitnym m?czyzn? z tytu?em naukowym, robi?cym karier? w polityce, a raczej – s?u?bie publicznej, jest bowiem cenionym i do?wiadczonym ekspertem. W sam raz pasuj?cym do rz?du fachowc?w. Do dla niego Aneta po?wi?ci?a w?asn? karier?. Maj? dom z ogrodem, kt?ry wsp?lnie piel?gnuj?. Aneta le?y w ??ku, ale nie ?pi. Tak jest ka?dego ranka; Andrzej wypija herbat? i wychodzi. Wydaje si?, ?e i tym razem jest podobnie. Kobieta s?yszy d?wi?k kom?rki. To m?? przesy?a sms, ?e ju? wyl?dowali, ?e wszystko w porz?dku. Jak zawsze. Przed po?udniem dzwoni te?ciowa, pyta czy Aneta ogl?da telewizj?. W??cza odbiornik, dowiaduje si? o katastrofie lotniczej. „Niemo?liwe“ – my?li. Przecie? pisa?. Si?ga nerwowo po telefon – nie. Skrzynka pusta; ?ni?o jej si?? Wi?c jednak. Andrzej zgni??. Nie mo?e uwierzy?, on? Jak m?gby zostawi? j? sam?. S?yszy wsz?dzie jego g?os. W obcym m?czy?nie siedz?cym obok w przedziale. Nawet w psie mijanym na ulicy. Wsz?dzie.
W dniu katastrofy ich dom zaludnia si?. Niby znane twarze, cho? tak rzadko widziane. Rodzina, kt?ra nigdy ich nie odwiedza?a tak licznie i spontanicznie. Nawet w ?wi?ta. Nakazy spo?eczne sugeruj?, aby oblec si? w czer? i p?aka?. Aneta jednak czuje rado??, jest w?r?d bliskich. Wreszcie nie sama. W innej roli. Czy tak wolno? Jak wyzwoli? w sobie p?acz, smutek, t?sknot?? Ta scena mocno przypomina „Trzy kolory. Niebieski“ Kie?lowskiego. G??wna bohaterka prze?yje wypadek samochodowy, w kt?rym ginie c?rka i m??, znany kompozytor. Tymczasem ona nie czuje potrzeby uzewn?trznia? smutku. Kryje go w sobie, piel?gnuje pami?? inaczej, na w?asny spos?b. Kiedy w pustej rezydencji trafia na s?u??c?, pyta j?, dlaczego p?acze. „Bo pani nie p?acze“ – odpowiada kobieta. Aneta jest jak Julie. T?skni przecie? za m?em, nie mo?e pogodzi? si? z t? strat?; dlaczego w?a?nie j? to dotkn?o? A jednocze?nie pr?buje ogarn?? otaczaj?c? j? rzeczywisto?? – dramatycznie inn? po ?mierci Andrzeja. Musi ud?wign?? rol? matki i gospodyni. Samotnej. Tyle ?e nie istnieje ?aden podr?cznik, jak zachowa? si? w takiej sytuacji. S? wzorce spo?eczne, nakazy, kt?re – okazuje si? – skonfrontowane z osobistymi doznaniami, s? nie do zaakceptowania. W religii nie znjadzie oparcia, od ksi?dza s?yszy przypowie?? o Hiobie; „On straci? wszystko, ty tylko m?a“ – m?wi jej duchowny. Wszystkie bod?ce zewn?trzne, kt?re mog?yby, jak si? zdaje, wzmocni? j? psychicznie, wesprze? w trudnej chwili – staj? si? kolejnymi argumentami, aby stan?? w kontrze wobec ?wiata. W?asnego, najbli?szego oraz tego, kt?ry dot?d zna?a jedynie z telewizji i opowie?ci wracaj?cego wieczorem do domu m?a. Odrzuca propozycje zaanga?owania si? w ruch spo?eczny skupiaj?cy wdowy po ofiarach katastrofy. Kiedy jego dzia?aczki m?wi? Anecie, ?e zbuduj? wsp?lnot?, b?d? piel?gnowa?, walczy?, upomina? si?, ekshumowa?, ona rzuca ironiczne pytanie, czy r?wnie? wskrzesza?? ?aden inny efekt dzia?a? przecie? j? nie interesuje.
Odwiedza j? najbli?szy przyjaciel m?a. Do tej pory nie rozmawiali, teraz przychodzi, zwraca si? wprost do niej. Kolejne rozczarowanie, zn?w impuls, aby powiedzie? stanowcze „nie“. Podobnie jak media, interesuje go tylko ogranie katastrofy, zagarni?cie prywatnego cierpienia i jego eksploatacja na forum publicznym. Ofiara mo?e wi?cej, wzbudza wsp?czucie, lito??. I zaufanie. Lista wyborcza, kampania, przem?wienia, wska?niki popularno?ci… Aneta staj?c twarz? w twarz z najwi?kszym jak dot?d wyzwaniem w ?yciu, odrzuca w niebyt wszystko, co by?o do tej pory. Symbolicznym zerwaniem z przesz?o?ci? staje si? chwila, kiedy najcenniejsze pami?tki po m?u wystawia na allegro. Rozwiewa przy tym mity i kruszy pomnikowy, zidealizowany obraz Andrzeja.
Agnieszka Przepi?rska dokonuje na scenie rzeczy niebywa?ej. W blisko godzinnym monodramie wciela si? w rol? wdowy, kt?ra zmaga si? z w?asnym cierpieniem i mn?stwem egoizm?w otaczaj?cych j? ludzi. Zwyczajne zachowania, kt?re w tak ekstremalnej sytuacji, wyostrzaj? si? nabieraj?c nowych znacze?. Nie da si? ud?wign?? wszystkiego, pogodzi? wszelkie racje i interesy. Albo kompromis, albo walka o przetrwanie. Energia ro?nie do ekstremalnych warto?ci. Jak odczuwa to widz? Wchodzimy na widowni?. Na ?rodku sceny siedzi Aneta; spogl?da na widz?w. Trudno rozpozna?: wyczerpana czy pe?na energii. Kiedy niknie na widowni ?wiat?o, ona zga?nie wraz z nim czy eksploduje? Widz poddaje si? jej hipnotycznemu spojrzeniu ju? w pierwszej scenie; przykuwa nasz? uwag? opowie?ci? post factum, kiedy ?ni o sms-ie od m?a. Chwyta widz?w za gard?a, przysuwa do twarzy i zdaje si? m?wi?: Wydawa?o ci si?, ?e znasz ?ycie? Zobacz, nic o nim nie wiesz, jeszcze ci? ono nie sprawdzi?o, nie sprowadzi?o do parteru, nie rzuci?o o ?cian?, mimochodem dodaj? „?yj“.
A widz przejmuje narastaj?ce napi?cie, lecz milczy, czuje ?cisk gard?a i energi?, kt?r? Przepi?rska emanuje na ca?ej przestrzeni. Trzyma nas na wi?zi przez ca?y spektakl, staj?cym si? seansem cierpienia i oczyszczenia. Przej?cia w nowy stan, kt?rego uwie?czeniem b?dzie drugie ?ycie. Nie stoimy z boku, nie jeste?my neutralnym gapiem. Trafiamy w samo epicentrum najbardziej radykalnych emocji i prze?y?.
Kiedy Przepi?rska wciela si? w rol? kobiety z okienka bankowego albo infantyln? dziennikark?, przywo?uje w nas ?wietnie znane z ?ycia obrazki. Dodajmy, ?e czyni to genialnie, aby za moment – b?ysk – wr?ci? w pow?ok? Anety. Tyle ?e my nie do?wiadczamy wizyt w urz?dzie czy banku w tak ekstremalnej sytuacji. W?wczas ka?dy krok, najprostsze zadanie, urasta do rangi heroicznych gest?w. Podobnie jak s?owa, kt?re do niej trafiaj?. I d e n t y f i k a c j a. Zw?ok, rzecz jasna. Fina?em wspomnianej ju? sceny, w kt?rej Aneta wystawia rzeczy m?a na internetowej aukcji, jest moment symbolicznego wystawienia siebie samej. Nie przed kamery telewizyjne albo na ok?adk? kolorowych gazet – jak wdowa wielkiego Andrzeja. Nie. Jako kobieta po przej?ciach, po trzydziestce. Wolna, otwarta na inne, n o w e ?ycie.
I jeszcze jedno. Ka?dego roku Andrzej tu? przed wigili? Bo?ego Narodzenia znosi do kuchni lampki choinkowe i rytualnie ju? narzeka – kto je tak zapl?ta?? Bierze si? z mozo?em do precyzyjnego zadania, kt?re sam sobie u?o?y? rok wcze?niej. Tym razem Aneta sama podejmie si? roli m?a. B?d? ?wi?ta. Oplata swoje cia?o lampkami, zapala je. Ga?nie ?wiat?o, migotaj? tylko lampki na jej ciele. W?a?nie dokona? si? gest p r z e j ? c i a, Aneta rozpl?tuje to, w co uwik?a? j? pi?tnastoletnim zwi?zkiem m?? – M?? Stanu. Teatr staje si? laboratorium ekstremalnych do?wiadcze?. Nie jeste?my tylko widzami, ale uczestnikami eksperymentu. Agnieszka Przepi?rska w roli Anety d?wiga wszystkie te emocje, zrzucaj?c ich ci?ar w r?nych dawkach na nas, zaproszonych do eksperymentu. Poczuj realne cierpienie, zmierz si? z ?yciem. W Przepi?rskiej wida? to w ka?dym ge?cie, ka?dym grymasie twarzy, w ca?ym ciele. Rola doskona?a, genialna.
Agnieszka Przepi?rska i Piotr Ratajczak monodramem „I b?d? ?wi?ta!“ m?wi? w?a?ciwie wszystko – cho? nie wprost przecie? – o prawdziwym obliczu katastrofy smole?skiej, jak?e innym od schemat?w praktykowanych w mediach, przez polityk?w albo obro?c?w krzy?a z Krakowskiego Przedmie?cia oraz ich antagonist?w. M?wi o tragedii w jednostkowym wymiarze – tak od strony najbli?szych ofiar, jaki i tych, kt?rzy w wypadku zgin?li. Tak, to by?y wa?ne postaci ?ycia publicznego, zas?u?eni, ale tylko ludzie. Tacy jak my. Podobnie, jak wdowy, wdowcy i dzieci, kt?rych opu?cili. Zwykli, prawdziwi.
Krzysztof Ratnicyn
Teatr Konsekwentny: Piotr Rowicki, „I b?d? ?wi?ta!“, re?yseria Piotr Ratajczak. Wyst?puje Agnieszka Przepi?rska. Prapremiera 8 stycznia 2012.
www.teatrkonsekwentny.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odloty, przepisy, Reklamy, sex biznes, Dogging